pasjoholik.pl logo bloga Pawła Krzyworączki

Uzależniony od pasji

  • Strona główna
  • O mnie
  • Kontakt
Strona główna » Filmy » „Miłość i potwory” (2020) – postapokalipsa w ciekawym wydaniu
Miłość i potwory - film Netflix

„Miłość i potwory” (2020) – postapokalipsa w ciekawym wydaniu

Paweł Krzyworączka

|

25 kwietnia 2021

|

Filmy

|

brak komentarzy

Jako miłośnik sci-fi, nie mogłem pominąć tego filmu. Netflix wrzuca na swoją platformę co chwilę filmy z tego gatunku. Więc jest co łykać.

Odpalając „Miłość i potwory” (org. „Love and Monsters”) spodziewałem się obrazu lekkiego i prostego w odbiorze. I takim właśnie się okazał.

Mamy tutaj klasykę: świat po apokalipsie. Niczego nie musimy się domyślać, bo pierwsze minuty filmu są szybkim nakreśleniem sytuacji obecnej, w jakiej znalazła się ludzkość. W stronę Ziemi leciała asteroida. Ludzie zrobili to, co trzeba: rozwalili ją. Jednak rakiety, które zniszczyły owo zagrożenie, przyczyniły się do skażenia środowiska i… zmutowania zwierząt, które urosły i zmieniły się w krwiożercze bestie. No i zaczęły nas zabijać. Pozostali przy życiu ludzie chowali się w różnych miejscach, by jakoś przetrwać.

Początek apokalipsy
Jedna z pierwszych scen w filmie – początek apokalipsy (źródło: Netflix)

Miłość w czasach apokalipsy

Mamy tutaj chłopaka o imieniu Joel – głównego bohatera – żyjącego w bunkrze z grupką przyjaciół. Jest nieporadny, wręcz fajtłapowaty. W tej roli Dylan O’Brien (znany ze świetnej serii „Więzień labiryntu”) – wypadł naprawdę dobrze, wczuł się w tę postać. Joel jest zakochany. Cóż, a może był zakochany przed końcem świata. W każdym razie po 7 latach od rozstania z ukochaną, dalej za nią tęskni. Udaje się im nawiązać kontakt radiowy, dzięki czemu mogą wspierać się wzajemnie, opowiadać o dniu codziennym.

Joel - Dylan O'Brien - Love and monsters
Dylan O’Brien w roli Joel’a. Wypadł świetnie.

Pewnego dnia coś w Joel’u pęka. Postanawia wyjść ze względnie bezpiecznego ukrycia i wyruszyć w stukilkudziesięciokilometrową wyprawę do swojej miłości. Na przekór zdrowemu rozsądkowi: uzbrojony w lichą kuszę idzie na spotkanie z potworami.

Bez spojlerowania

Nie będę Ci opowiadał fabuły – tę najlepiej samemu poznać. Powiem Ci tylko, co mi się podobało w tym filmie, a co – nie.

„Miłość i potwory” to bardzo przyjemna rozrywka. Nie ma tu jednak wielkich innowacji, film jest przewidywalny. Postaci są raczej słabo zarysowane – wyjątkiem jest główny bohater.

Bardzo fajnie zrealizowana jest sceneria. Chyba najbardziej rajcowały mnie fragmenty, gdy z lotu ptaka pokazywany był krajobraz: prawdziwa apokalipsa z ukatrupionymi robalami – mutantami na pierwszym planie. Wszystko dopracowane w detalach, przez co obraz nabiera wiarygodności, a widz zanurza się w przedstawiony świat.

Gigantyczna ropucha - mutant
Gigantyczna ropucha – mutant. Świetnie pokazana.

Niesamowicie zostały dopracowane zmutowane zwierzęta (głównie robactwo, ale nie tylko). Efekty specjalne wymiatają – w zasadzie nie miałem kompletnie odczucia ich sztuczności – wszystko wyglądało bardzo naturalnie. Potwory nie są co prawda zbyt straszne, często wręcz sympatyczne, ale o to w tym filmie też chodzi: to nie jest horror sci-fi w typie „Obcego”, ale obraz lekki i przyjemny w odbiorze, wręcz familijny.

AI w filmie
Sztuczna inteligencja wystąpiła tylko przez kilka chwil, ale robot świetnie wypadł. Szkoda, że nie dostał większej roli.

Ciekawym wątkiem jest spotkanie Joel’a z robotem. Szkoda, że ten motyw nie został bardziej rozbudowany, bo A.I. (sztuczna inteligencja) została ciekawie pokazana. Gdyby ten robot podróżował z głównym bohaterem, byłoby naprawdę ciekawie. Kto wie, może doczekamy się drugiej części filmy, w której tak właśnie będzie?

Pies Boy - Miłość i potwory
Pies o imieniu „Boy”. Mój ulubiony bohater w tym filmie.

No i pies. Po prostu cudo. Gdzie nie trafisz na recenzję tego filmu, każdy wspomina o genialnym psiaku. Jest bystry, odważny i piękny.

Czy polecam film „Miłość i potwory”?

Jak najbardziej tak. Film ani nie zaskakuje, ani nie tryska innowacją. Ale jest dobrze zrobiony, ma fajny klimat. Jest zabawny, może stanowić rozrywkę dla całej rodziny. Spodoba się nie tylko fanom science fiction.

Zmutowany krab
Atak zmutowanego kraba. Jedna z lepszych scen w filmie.

Jest też optymistyczny. Pokazuje w udany sposób przemianę głównego bohatera: z fajtłapy do prawdziwego fajtera. Można by wręcz rzec, iż jest to film poniekąd motywacyjny. Dodaje wiary w siebie.

Ten film nie należy do must see. Nie zapadnie Ci w pamięci na lata. Jest to jednak dobrze zrobiona rozrywka – w sam raz na wieczór z rodziną.


Data premiery: 16 października 2020 (Stany Zjednoczone)
Reżyser: Michael Matthews
Producenci: Shawn Levy, Dan Cohen
Obsada / aktorzy: Dylan O’Brien (jako Joel Dawson), Jessica Henwick (Aimee), Michael Rooker (Clyde), Dan Ewing (Cap), Ariana Greenblatt (Minnow) i inni.

Czytaj inne artykuły na blogu:

  • „Erotica 2022” – recenzja i opinia o polskim filmie na Netflix
  • „Nie patrz w górę” („Don’t Look Up”) świetnym filmem pokazującym nasz zgniły świat
  • „Wojna o jutro” („The Tomorrow War”) – film science fiction z 2021 roku, który budzi mieszane uczucia
  • „Southpaw”, czyli „Do utraty sił” – po prostu kolejny film o bokserze?
  • „The Grey Man” („Szary człowiek”) – drewniana twarz nieśmiertelnego agenta
  • „Glass” – psychologiczny pojedynek superbohaterów w nietypowym finale
  • „Archive” (2020)- naprawdę dobry film o AI

←„Terminator” 1, czyli „Elektroniczny morderca” – czy film z 1984 roku i dziś robi wrażenie?
Sepultura „Morbid Visions” (1986) – chore wizje Brazylijczyków→

Komentarze

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

🖉 Kategorie bloga Pawła

  • Aktualności (9)
  • Ciekawe miejsca (8)
  • Dziennik treningowy (9)
  • Filmy (43)
  • Gry (2)
  • Książki (9)
  • Muzyka (15)
  • Przemyślenia (12)
  • Słownik – definicje, pojęcia, terminy (47)
  • Sport i rekreacja (48)
  • Zdrowie (9)

🗪 Najnowsze komentarze

  1. ilovewro – Miejscowość Łask – Łasku czy Łaska?

    Tekst zostaje w głowie na dłużej.Dobrze się to czytało. Treść dobrze wyważona – nie za dużo, nie za mało. Widać,…

  2. Piotr Krzyworączka – „Dzień rekordów” i nowa życiówka na 10 km

    Ważne, że „życiówka” jest 🙂 A to w jakich okolicznościach to już nieważne 🙂 Mimo wszystko cały czas zbliżasz się…

  3. Fotograf – Chuj czy huj – trzeba to wiedzieć. Jak jest poprawnie? Jak się pisze?

    W czasie poszukiwania w sieci informacji znalazłam ten artykuł. Wielu autorom wydaje się, że posiadają rzetelną wiedzę na opisywany temat,…

  4. Monika – E-mail vs. mejl – Jak poprawnie piszemy?

    Chciałam zwrócić uwagę, że słowo „e-mail” nie jest oryginalną pisownią wziętą z języka angielskiego, która brzmi „email”. Stąd moje pytanie:…

🤻 Dziennik treningowy

  • 12 – 18 lutego 2024 – II miejsce w NW na 10 km – dzienniczek treningowy
  • Basen 1000 m – 19 lutego 2024 (poniedziałek) – Dziennik treningowy
  • Bieganie 7 km – 18 lutego 2024 (niedziela) – Dziennik treningowy
  • 5 – 11 lutego 2024 – trening z Jerzym Skarżyńskim – dziennik treningów
  • 29 stycznia – 4 lutego 2024 – Zawody GPK 3,7 km – dziennik treningów

🕮 Słownik pojęć

  • Prokrastynacja – czyli „zrobię to jutro”… które nigdy nie nadchodzi
  • W ogóle czy wogóle? Jak naprawdę to się pisze?
  • Synonimy słowa „absolutny” — jak to ugryźć po ludzku (i po biegowemu)
  • W każdym bądź razie czy w każdym razie?
  • Załadować, doładować, a może zasilić? (kartę w telefonie)
  • Miejscowość Łask – Łasku czy Łaska?

Zajrzyj do mnie na Facebooka

Paweł Krzyworączka na portalu Facebook

Moje serwisy / projekty

logo krzywy.pl
Logo bloga ebiznesy.pl Pawła Krzyworączki
Szkolenia e-biznes, pozycjonowanie, Allegro - Frogia.pl
Logo e-sklepu tabletoid.pl
Sklep z akcesoriami komputerowymi Senio.pl
E-sklep z akcesoriami kosmetycznymi Fasja.com
logo sklepu surfa.pl z akcesoriami

Używam i polecam

divi szablon banner